9.12.2012

Powerful stripes


 

Jutro ostatni dzień Tygodnia Mody w Nowym Jorku. Przez te kilka dni obserwowaliśmy to, co działo się na wybiegach, a także za ich kulisami. Poprzez wybór odpowiedniego kanału na youtubie z transmisją na żywo z wybiegu lub wybór zdjęć z pokazów, które błyskawicznie pojawiały się na znanych portalach modowych mogliśmy od razu poczuć się częścią branży modowej. Obok znanych twarzy, wywiadów, fleszy aparatów czy towarzyszących Tygodniowi Mody imprez, najważniejsze są prace projektantów i wyznaczane przez nich trendy na nadchodzący sezon wiosna - lato.

Latem przyszłego roku znów królować będą kolory. Na wybiegach pojawiło się sporo fuksji, pomarańczowego czy różnych odcieni niebieskiego. Oscar de la Renta ubrał swoje modelki w turkusowe i lazurowe sukienki. Odważnie połączył mocną fuksję z turkusem (fot. po lewej). Szmaragdową zieleń widzieliśmy u Bebe. Wielu projektantów, wśród nich Derek Lam, kolekcja DKNY czy Oscar de la Renta, postawiło na zdecydowany odcień żółtego. Cały czas będą modne bluzki, spódnice, sukienki z baskinką (np. Vera Wang). Kolorowe materiały występują w total looku lub odważnych połączeniach. Materiały przede wszystkim są gładkie. Skóra cały czas święci triumfy.

Ważnym trendem proponowanym przez Tommy'ego Hilfigera i Marca Jacobsa są paski. Ten pierwszy zainspirował się stylem marynarskim. Jego kolekcje (tutaj) stanowiły letnie garnitury, długie, zwiewne suknie oraz krótkie, dziewczęce sukienki z kołnierzykiem. Modelki wyglądały jak wyjęte z mariny. Znowu styl marynarski? Chyba podziękuję.


Marc Jacobs miał zupełnie inne spojrzenie na wykorzystanie pasków w kolekcji letniej. Paski u Jacobsa występowały we wszelkich możliwych konfiguracjach i grubościach. Do tego stopnia zawiłych układach, że miejscami przypominały op art. Zawsze dwukolorowe. Płaszczyki z lat 60, sukienki z obniżonym stanem,  kostiumy z małymi żakietami. Modelki ucharakteryzowano na styl z lat 60'. Zdecydowanie zgodzę się z Timem Blanksem (tutaj) , który rzeczy z kolekcji porównał do stylu Edie Sedwick, a scenografię pokazu do kultowej Fabryki Warhola. Takiego Jacobsa chcę więcej. Idealna inspiracja. Trafił w to, co uwielbiam.

photos. style.com

9.09.2012

King Wang



Kilka dni temu machina modowa ruszyła po raz kolejny w tym roku. Szóstego września rozpoczął się New York Fashion Week wiosna/lato 2013. Demokratyzacja branży modowej - która dokonuje się na skutek i poprzez rozwój najnowszych technologii, który to rozwój wywiera wpływ na zmiany modelu komunikacji, oczekiwań i sposobu dotarcia do klienta (w tym mechanizmów promocji i sprzedaży dóbr luksusowych) - zaowocowała możliwością obejrzenia wybranych pokazów online. W sezonie zimowym było niewiele transmisji na żywo z pokazów mody - kolekcja Burberry Prorsum jako jedna z pierwszych dostępna była do obejrzenia w takiej formie. Kilka miesięcy później okazało się, że zaproszenie na modowe show każdego pasjonaty mody jest niezłym pomysłem, na którym korzystają obie strony. Idąc śladem Christophera Bailey'a (Burberry),  Diane von Furstenberg, Alexander Wang czy wielu innych nowojorskich projektantów, umożliwiło nam stać się częścią wielkiej modowej imprezy. Przez cały weekend, dzięki możliwościom Internetu, bawiłam się przednio na Nowojorskim Tygodniu Mody.

Raz przeniesiono mnie do kosmosu. Pokaz Alexandra Wanga odbył się w innym wymiarze. Projektant cały czas jest wierny skórze. W kolekcji resort skóra stanowiła tylko dodatek do stroju. Wang ozdabiał nią rękawy czy kieszenie. Tym razem skóra grała pierwsze skrzypce a inny materiał stanowił uzupełnienie całego looku. Projektant zaproponował sukienki, spódnice czy bluzki w całości z niej zrobione oraz takie, które składały się z jej kawałków, przywodząc na myśl wycinankę. Kolorystyka kolekcji, jak to na Wanga przystało, bardzo zachowawcza. Biel, czerń, beż, czasami srebro. Królowały oversizowe t-shirty, trapezowe doły. Moim faworytem są sandały zapisane w kostce z ozdobnym paskiem biegnącym wzdłuż łydki. Majstersztyk. To, co zachwyciło na pokazie Wanga to nie tylko nowoczesne krawiectwo. Perfekcyjnie przygotowana scenografia pokazu, w której główną rolę odgrywały muzyka i światło, była dobrze przemyślanym dopełnieniem kolekcji. Pod koniec pokazu modelki ustawiły się w szeregach ,po czym zgasło światło tym samym ukazując modelki w świecie fluorescencyjnym. Po chwili i to zgasło.





Pozostałe pokazy wywarły na mnie zdecydowanie mniejsze wrażenie. Modelki u Diane von Furstenberg były ubrane w kolorowe sukienki, spódnice, kombinezony oraz szorty. Kolory niczym ze sklepu z cukierkami. Chwilami było soczyście - kiwi, truskawka. Był też turkus zestawiony z czerwienią, czym mile zaskoczyła mnie zimą Victoria Beckham. Kolekcja jak u DVF bardzo kobieca. Jednak, z całą sympatią do projektantki, nie rzuciła na kolana. Ciekawym elementem dekoracyjnym były lustrzane usta, które powieszono nad wybiegiem i wręczono w formie wachlarzu uczestnikom pokazu. Ach, były też futurystyczne okulary.



Victoria Beckham skupiła się przede wszystkim na dwóch kolorach i pozbawionych wzorów tkaninach. Modelki ubrała w trapezowe sukienki i spódnice i klasyczne bluzki z kołnierzem. Pojawił się też pomarańczowy. Podobny zestaw kolorów był obecny u innych projektantów.
Jason Wu tworząc swoją kolekcję inspirował się pracami, obecnie szczególnie na czasie, Helmuta Newtona. Widzieliśmy sporo koronki, skóry, seksapilu. 


Ciekawe, co zobaczymy przez kolejne trzy dni nowojorskich pokazów.

photos. style.com
whowhatwear.com

9.06.2012

Richgirl


Na bogato. Tymi słowami można w skrócie scharakteryzować dodatki na sezon jesień/zima 2012/2013.  Projektanci tym razem zaszaleli. Porzucili długo obecny minimalizm dla dużych, krzykliwych ozdób. Wieczorowe torebki mają być przede wszystkim strojne i oryginalne. Modny zestaw stanowi czerń ze złotem. Na wybiegu u Dolce &Gabbana królowały barokowe kolczyki, opaski i torebki. Emilio Pucci, kochający geometrię, zaproponował ozdobione kolorowymi kamykami potfelówki. Zamknięcia torebek tworzą tu orle głowy. Jeszcze większą miłość do zwierzęcych głów widzimy w zimowej kolekcji Burberry Prorsum. Ozdobione są nimi paski, torebki czy parasolki. To prawdziwy hit. Alexander McQueen wysadził torebki plastikowymi kwiatami,  podobne pojawiły się u Tory Burch. W równie ciekawą stronę poszły Diane von Furstenberg i Charlotte Olymphia. Projektantki dodały portfelówkom oczy i usta. Cały czas modne są męskie mokasyny. Moim niekwestionowanym faworytem wśród zimowych dodatków jest kolia łabędź od Roberto Cavalli. 




photos. vogue.com
style.com

8.29.2012

Kocham kino


Jakiś czas temu w mediach pojawiła się nieciekawa informacja dla miłośników powieści Fitzgeralda.  Premiera ekranizacji kultowego już „Wielkiego Gatsbiego” została przeniesiona z grudnia tego roku na przyszłe lato. Akcja powieści rozgrywa się w latach dwudziestych w Nowym Jorku. Przyglądamy się losom nowojorskiej finansowej śmietanki, która wiedzie życie pełne skandali, romansów. Tło powieści stanowią czasy prohibicji, łamania wcześniej przyjętych konwenansów. To okres rewolucji obyczajowej i idącej z nią w parze „rewolucji ubraniowej”. W zwiastunie filmu tym, co szczególnie przykuwa uwagę widza są właśnie stroje. Flapper dress, obniżona talia, toczki, czarne opaski czy sznury pereł – to charakterystyczne elementy stroju wyemancypowanej damy lat dwudziestych. Ogromne zainteresowanie najnowszym filmem Luhrmanna niewątpliwie wywarło wpływ na świat mody. W letnich kolekcjach na wybiegach u wielu czołowych projektantów mogliśmy oglądać modelki ubrane w stroje nawiązującej do tych, które nosiła w powieści Fitzgeralda jej główna bohaterka Daisy Buchanan. Kolekcje  Empoiro Armani czy Gucci nawiązują niemalże w całości do epoki Gatsbiego. Idąc śladem wielkich projektantów sklepy sieciowe jak zawsze szybko przejęły nadchodzący trend i wydały w swoich kolekcjach sporo sukienek z frędzlami, obniżonym stanem czy tych wypełnionych cekinami. Tak było latem. W zimowych kolekcjach projektanci pokochali na nowo talię. Jednak niedawna informacja o tym,że sama Muccia Prada  zajmie się projektowaniem strojów do filmu "Wielki Gatsby" może sprawić, że moda lat dwudziestych wciąż będzie pożądana w najbliższym okresie zimowym. 





 photos. style.com

5.24.2012

Terapia Pradą


Na tegorocznym festiwalu filmowym w Cannes miała miejsce nietypowa premiera. Wszystko za sprawą najnowszej produkcji Romana Polańskiego – „Terapii”. Reżyser przedstawił krótkometrażowy film ukazujący sesję terapeutyczną. W rolę terapeuty wcielił się znakomity Ben Kingsley, pacjentkę zagrała, w jak zwykle czarujący sposób, Helen Bonham Carter. Oboje od stóp do głów ubrani w rzeczy od Prady, co wychodzi na jaw pod koniec filmu. Scena z początku w zasadzie niczym nie odbiega od podobnych sytuacji, których w światowej kinematografii widzieliśmy sporo. Do momentu, gdy rutynowa wizyta zamienia się w pełną groteski walkę lekarza z pożądaniem. Przedmiotem ubóstwienia zostaje fioletowe futro należące do leżącej na kozetce Helen. Scena nieśmiałych umizgów doktora w futrze zamienia się w przymiarkę pełną ekscytacji. W Pradzie każdemu dobrze.



Ostatnio Prada może pochwalić się dobrymi kampaniami reklamowymi. Bardzo popularną, obok tej Polańskiego, jest reklama kolekcji na wiosnę/lato, w której widzimy modelki przedstawione w sceneriach typowych dla kinematografii lat 50 i 60’. Różowe cadillaci, przydrożne dinery z szafą grającą w środku. Moim zdaniem jedna z lepszych kolekcji na tegoroczną wiosnę i lato oraz zdecydowanie ulubiona kampania reklamowa, nie licząc tej pełnej ironii Polańskiego. Takiemu powrotowi do lat 60’ mówię stanowczo tak.  Taką Pradę lubię.



Uznani reżyserzy filmowi bardzo często decydują się na współpracę z domami mody. Jedną z lepszych reklam zrobiła Sofia Coppola (kampania Marni dla H&M też była jej produkcji) dla zapachu Miss Dior Cherie. Jeśli tak wygląda życie Paryżanki, jak przedstawia to Sofia, to jestem skłonna już jutro opuścić Kraków.



info.Prada

5.16.2012

Time for heroes

Projektanci  i marki sieciowe w myśl zasady, znana twarz to większy zysk, często decydują się na współpracę z gwiazdami estrady, kina czy z osobami, które znane są z tego, że są znane. Wybór speców od marketingu najczęściej pada na osoby powszechnie rozpoznawalne, rzadziej  na te sławy, które wypełniają pewną muzyczną czy filmową niszę. Przykładem głośnych współpracy jest kampania bielizny Armaniego, której twarzą, dokładniej ciałem, została Rihanna oraz kolekcja męskiej bielizny Davida Beckhama dla H&M. Piosenkarka i popularny piłkarz - standardowy wybór marek. Ostatnio ta tendencja przestaje być czymś oczywistym. Z reklamowych bilbordów znanych domów mody i idących za ich śladem sieciówek  coraz częściej spoglądają osoby niekoniecznie wszystkim znane. Wszystko wskazuje na to, że projektanci wreszcie docenili potencjał, głownie finansowy, wspomnianej wyżej niszy. Oddziaływanie na markę oraz kreowanie jej wizerunku pod preferencje odbiorcy masowej kultury nie pomaga w tworzeniu ekskluzywności marki, którą definiuję tutaj nie przez pryzmat wielkości cen towaru, lecz potencjał kulturowy. Adresaci, którzy odrzucają przekazy MTV bardziej będą skłoni kupić produkt promowany przez swoją gwiazdę pisarza, muzyka czy aktora niż wokalistkę pop. Wreszcie udało się to zauważyć projektantom.
Wczoraj, ku mojemu zaskoczeniu i radości, na stronie net-a-porter zobaczyłam wywiad mojej idolki na temat kolekcji trenczy Burberry. Alison Mosshart, promując prochowiec prorsum Burberry zdobiony beżowo-granatowymi pasami, zestawiła go w wersji rock’n’rollowej z jej ulubionymi spodniami w panterę Sass&bide. Dwa miesiące temu, po licznych perturbacjach, na stronach modowych magazynów pokazały się zdjęcia kolekcji SS 2012 marki The Kooples (uwielbiam ich kolekcje i kampanie reklamowe), na których widniał nie, kto inny jak Pete Doherty wraz ze swoją byłą/obecną dziewczyną, modelką Iriną Lazareanu. Ubrania The Kooples idealnie nawiązują do stylu muzyków, więc genialnym pomysłem było podjęcie z nimi współpracy. Ta sama marka może pochwalić się promocją znanego pisarza franuskiego  Frederica Beigbedera. 

Strasznie podoba mi się ten nowy sposób promocji kolekcji. Zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie bilbordowe postaci moich ulubionych muzyków czy aktorów w ubraniach najlepszych projektantów niż nieznana dla mnie, choć lubiana przez innych, trzecia Lady Gaga. Kwestia generowania zysków w tych okolicznościach przestaje dla mnie być tak drażniąca. Każdy klient zasługuje na swoją Rihannę w bieliźnie Armaniego.






 photos.thekooples
 info. net-a-porter



4.25.2012

The summer queen

Promienie słoneczne, nagrzana ziemia, letnie burze. Spacer nad Wisłą, najlepsze włoskie lody w polskim mieście, wypady poza miasto i letnie festiwale. Chwile beztroski. Uwielbiam lato! Edytoriale w ostatnich modowych wydaniach zdecydowanie nie ułatwiają oczekiwania jego przyjścia. W kwietniowym numerze Vogue Paris oraz włoskim magazynie Gioia natrafiłam na dwa genialne edytoriale. Zdjęcia w obu magazynach są niesamowicie żywe, wręcz krzyczą kolorami. Sesje nawiązują do klimatu lat 60. Szczególnie kojarzą mi się z początkami Hollywood, czasami niesamowitej Jackie O oraz pierwszymi latami kariery Brigitte Bardot. 

Edytorial kwietniowego Vogue'a Paris jest dosyć znany, zwłaszcza w Polsce, a to za sprawą Magdaleny Frąckowiak. Modelka ostatnio coraz częściej pojawia się na okładkach prestiżowych wydawnictw, co ogromnie mnie cieszy. Magda nie zapomniała jednak o Polsce. W bieżącym numerze Fashion Magazine, którego jest twarzą, modelka opowiada m.in o swojej pracy czy sympatii do Terrego Richardsona. W francuskim magazynie widzimy Magdę w stylizacji Geraldine Saglio (prawej ręki Emmanuelle Alt), z którą Magda wielokrotnie już pracowała. Geraldine, jak zawsze rewelacyjnie (powinnam o niej napisać osoby artykuł) tu połączyła ubrania z letnich kolekcji Mango i Louis Vuittona. Różowy opalacz z białym paskiem  to mój faworyt. 


Sofya Titova na stronach Gioia również pozuje w ubraniach z letnich kolekcji, ale tu przede wszystkim widzimy rzeczy Prady i Marca Jacobsa. Na przedstawionych zdjęciach jest wszystko to, co kojarzy mi się z dobrymi filmami i letnim odpoczynkiem. Proszę więcej takich inspiracji.





 Photos. blog.nextmodels.com
fashiongonerogue.com